Zjawy

ZJAWY

Czym są zjawy? Wyjaśnia Sylvia Browne:

Zjawy istnieją naprawdę. Spotkałam je, rozmawiałam z nimi, a  z niektórymi nawiązałam nawet pewne przyjaźnie. I jedną smutną, fascynującą, wspólną dla nich wszystkich cechą jest to, iż żadna z nich nie wie, że nie żyje.

Ze swoich własnych, bardzo osobistych powodów, zjawy odmawiają przeniesienia się na Drugą Stronę i obstają przy zostaniu na Ziemi. Ich zdezorientowane, dające się zwieść umysły przekonane są, że są równie żywe i prawdziwe, co i my. Ponieważ po swojej śmierci zjawy trzymają się tego wymiaru, to ze wszystkich istot za mieszkujących świat duchów najłatwiej jest nam je właśnie usłyszeć i zobaczyć.

Gdy w roku 1984 udałam się do Alcatraz, lata po tym, jak cieszące się złą sławą więzienie na wyspie zostało zamknięte, towarzyszyła mi ekipa wiadomości CBS. Miałam się przyjrzeć czemuś, co określano jako „dziwne niepokoje”. Dołączyli do nas: nocny strażnik, który jako pierwszy doniósł o tych niepokojach, i były więzień Alcatraz, Leon Thompson. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że wewnątrz Alcatraz panowała atmosfera zła, pustki i zbliżającej się zagłady i że w irytujący sposób atakowała zmysły.

Już na samym początku wyprawy zareagowałam silnie na surową celę w więziennym szpitalu. Ujrzałam literę „S”, a puste ściany wydawały się być obwieszone notatkami i kartkami. Jak się później okazało, w tej właśnie celi przebywał przez ponad 10 lat Robert Stroud11, słynny „Ptasznik z Alcatraz”. Wbrew powszechnej opinii nigdy nie dzielił celi z ptakami – a jedynie z setkami przybitych do ścian notatek i fiszek ich dotyczących.

W momencie gdy weszliśmy do więziennej pralni, dopadło mnie okropne uczucie aktu przemocy z  przeszłości. Chwilę później pojawiła się zjawa − wysoki, łysy mężczyzna o nieufnym spojrzeniu. Momentalnie ukazał mi się inicjał „M”, ale powiedział mi, że wołali na niego „Rzeźnik”. Poinformowałam o tym mój mały, wytrącony z równowagi zespół i Leon Thompson, który nagle zaczął wyglądać, jakby tęsknił za starymi dobrymi czasami, gdy jego więzienni towarzysze w Alcatraz byli żywymi zbrodniarzami i mordercami, wysunął się do przodu. Pamiętał „Rzeźnika”, skazanego najemnego zabójcę Abie Malkovitza, zabitego przez innego więźnia w tej właśnie pralni.

Spotykając zjawy, możemy przynajmniej spróbować przekonać je, że są martwe, i zachęcić je do podążeniu ku światłu. Dusze po Drugiej Stronie świadome są istnienia dusz przywiązanych do Ziemi i ze swej strony także podejmują wszelki wysiłek, by sprowadzić je do domu. Ogólnie rzecz biorąc, gdy my popychamy, Druga Strona ciągnie i wcześniej czy później, czy będą to minuty, czy setki lat, zjawa odnajdzie swą ścieżkę ku światłu. Zatem, szczerze pragnąc, by opuścił to miejsce, równie mocno, jak ja sama chciałam to zrobić, zaczęłam mówić biednemu Abiemu Malkovitzowi, że jego życie zakończyło się, że może iść do domu i odnaleźć pokój w Duchu Świętym. Zaczął iść w moim kierunku, przyglądając mi się, ale nie słuchając w ogóle tego, co mówiłam. Nienawidzę przegrywać, szczególnie gdy stawką jest czyjaś dusza. Zamiast się wycofać, wezwałam mojego wiecznie dostępnego „asa w rękawie”, moją przewodniczkę duchową Francine. Gdy weszłam w  stan transu, ona przemawiała do niego przeze mnie:

− Nie obawiaj się. Nie przybyliśmy tutaj, by wyrządzić ci krzywdę.

Już to kiedyś słyszał, Francine była o tym przekonana, i że działo się to niezliczoną ilość razy, a mówili to ludzie, którzy zadawali głęboki ból.

− Gdy opuszczę ciało Sylvii, powrócę na Drugą Stronę. Proszę, chodź ze mną. Są tam ludzie, którym na tobie zależy i którzy chcą ci pomóc – kontynuowała, wpatrując mu się głęboko w oczy.

W długiej ciszy rozważał jej słowa, jak i jej osobę. Gdy wreszcie przemówił, przedstawił prostą, ostateczną odpowiedź, która była zapewne jedyną niezawodną reakcją, jakiej nauczyło go życie:

− Nie wierzę ci.

Abie Markovitz nadal jest więźniem, z racji własnego błędnego wyboru; przywiązaną do Ziemi zjawą pośród opuszczonego piekła. W mroczne noce w tym, co obecnie stanowi park stanowy Alcatraz, nadal występują dziwne niepokoje. Przez te wszystkie lata od tego wydarzenia nadal się za niego modlę, prosząc białe światło Ducha Świętego, by zabrało go do Domu.

>> Przeczytaj więcej w pełnej wersji książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: